środa, 28 czerwca 2017

wkurw

wkurw
 

    Wkurw,jako Polaków wkurza nas wszystko. Kolejka w sklepie za długa, chleb za drogi, rząd zły, wybieramy nowy, tez niedobrze.
 
  Czekam w kolejce do sklepu, każdemu się śpieszy, kasjerce na przerwę ,ludziom do domów, pracy, dzieci. Kiedy byłam mała wkurzały mnie inne dzieci, teraz irytuje mnie dosłownie każdy. Dobry dzień? Był dobry zanim jakiś wariat nie zajechał mi drogi. Myślisz,ze dobrze poszedł ci egzamin? Nic bardziej mylnego, co daje do zastanowienia jakim cudem na cały rok zdały tylko dwie osoby.Możliwe? No raczej nie za bardzo. Nienawiść to coś co każdy Polak wyssał z mlekiem matki.
Rodzimy się z tym i umieramy. Bo każdy z nas ma tą wkurzoną Żanetę w sobie i nic z tym nie zrobimy. Możemy się ewentualnie starać nad nią zapanować.

  Zaraz znajdzie się jeden i drugi mądry, który mi skomentuje,że ze mną nie da się żyć skoro jestem taka wredna, wiecznie wkurzona i sceptyczna, ależ nie jestem. Nie przy innych moja nienawiść skupia się na poduszce , gdy siedzę sama w domu i zdaje sobie sprawę jakie to wszystko pokręcone.
Wkurzyła mnie koleżanka? Jasne,że jej nie powiem, po prostu napisze ,że zaraz wracam wyżyje się psychicznie , ponarzekam i po półgodzinie wracam, ja wesoła, spokojna i odprężona. Taka jakiej żąda ode mnie społeczeństwo. No bo po co być sobą w XXI wieku.

   Zewsząd dochodzi nas wołanie, bądź sobą, każdy jest wyjątkowy, każdy inny, każdy jest coś wart i może osiągnąć sukces...póki wchodzi w rozmiar 36 i ważysz do 55 kilo. Potem to już nie, potem zostajesz księgową w szarej firmie, masz szare życie, szarego męża , któremu rodzisz szare dzieci. Bo świat każe ci być sobą , pokazując w tej samej reklamie chudą modelkę z blond doczepami i cyckami większymi niż moja głowa.Nie promuje tu opierdalania się na kanapie i jedzenia czipsów, chociaż to też przyjemne, JEDNAKŻE warto by na początku wzbudzić pewność siebie w tych osobach, a nie od razu witać je plaskaczem w twarz. Witamy w XXI wieku jebs!






czwartek, 20 kwietnia 2017

Pan tu nie stał !

Pan tu nie stał !


   Święta , święta i po ... świętach. Jak co roku zjechała się cała rodzina, jak co roku kupiliśmy jedzenia więcej niż trzeba, tak aby NA PEWNO nie zabrakło, tak na wszelki wypadek, jak zwykle wymyliśmy okna dla Jezusa, jak zwykle udawaliśmy,że wszyscy się lubią, jak zwykle ...
 

Wszystko zaczyna się 3 dni wcześniej, wielki tydzień? Raczej wielka kolejka. Ludzie stoją , przepychają się, kłócą i wymyślają coraz to nowsze epitety. Sama nie jestem inna. Wkurza mnie ślamazarność ludzi, to że ktoś postawił koszyk na środku ścieżki i gdzieś polazł, babcia w mięsnym, która nie wie czy woli białą czy śląską. I w tym wszystkim ja, bo przyjechałam do domu, bidny, głodny student, jedzenia mi się zachciało .Rozglądam się prawo, lewo, do tyłu, między regałami. Mamo do cholery gdzie jesteś?! Przysięgam jeszcze 10 minut temu stała w tej cholernej kolejce po sery. No nic idę dalej, a tu już ktoś się kłóci o ostatnią butelkę żurku, bardzo świątecznie, bardzo po chrześcijańsku, bardzo Polsko.

I tak środa... czwartek... piątek. Jeszcze w sobotę ze święconka do kościoła, a koszyk ma być duży, ładny przyozdobiony.

"Dziecko maluj pisanki, nie tak, krzywo, nie równo.Posuń się ja to zrobię lepiej". Ba teraz można nawet przez internet kupić te malowane jaja. Tylko niech ktoś mi powie jak oni to wysyłają. No bo co folią bąbelkową to owiną? No to idziemy na to 10 minut do kościoła, poświęcić jaja, konkurs na najładniejszy koszyk uważam za otwarty. Tak jakby to tego księdza obchodziło, ale przecież pani Mariola spod 9 patrzy. Nie można się zbłaźnić bo sąsiedzi będą gadać.Pamiętam ,że od dziecka to własnie mnie wysyłali rodzice z koszykiem.Nie żebym narzekała, ale tak jest do dzisiaj. Kiedyś wierzyłam,że to dlatego ,że tradycja wieków wiekiem, jak byli tacy jak ja to tez sami chodzili.Teraz wychodzę z założenia ,że im się po prostu nie chce, wolą posiedzieć w łóżku to pół godziny dłużej.
A po powrocie , oczywiście,że do sklepu, bo przecież wcale nie spędziliśmy tam ostatnich 3 dni. WCALE.No ale majonez się skończył. I tak kupimy pełno niepotrzebnych rzeczy po drodze.

No i nadchodzi ten wspaniały dzień- Niedziela. Kolejny wolny dzień kiedyś się nie wyśpię, trzeba było nie przyjeżdżać , powiedzieć,że egzamin.Cokolwiek, ale przecież święta. Za każdym razem cieszę się gdy jadę do domu, a jeszcze bardziej gdy z niego wyjeżdżam. Za każdy razem mówię sobie,że teraz będzie inaczej.Nie jest,

Zacznijmy od śmiesznego faktu. Większość ludzi do kościoła chodzi na Boże Narodzenie, Wielkanoc, a ci co osiągnęli wyższy level wtajemniczenia pójdą jeszcze na Wszystkich Świętych... i może na odpust, ale to nie do kościoła, tylko stragany pooglądać. Ta sama większość osób uważa się za katolików. Co więcej osiemdziesiąt  z tych osób to właśnie ci co dzień wcześniej darli się na siebie w sklepie, a teraz aniołki. Tyle miłości.

A co potem? Jak to co śniadanie. W młodość czekałam na prezenty, teraz na jedzenie.Mamo czy to już dorosłość? Jak śniadanie to oczywiście z rodziną. Nie wiem jak u reszty świata, ale u mnie zjeżdżają się dziadkowie, ale tylko jedni, bo do drugich idziemy następnego dnia my. Przez to wypada jeszcze więcej jedzenia i nieogarnięcia czasowego. Jak przyjdą o ósmej tak do dziewiętnastej siedzą. Ktoś powie ,że jestem bezduszna, że to starsi ludzie, rodzina. Możliwe, moje serce dawno wygasło. Ale błagam was, od ósmej do dziewiętnastej na nogach, podawaj ciasto, kawę, kiełbasę, znowu ciasto, żurek. I tak ja i mama wymieniamy się między salonem, jadalnią i kuchnią.Zero odpoczynku , gdzieś o 15 włączają się rozmowy polityczne, a wszystko przeplecione aurą tego jak kiedyś było dobrze, a teraz nie.
"A tak w ogóle dziecko co ty masz w buzi?". Ja czarna owca w rodzinie, ta co słucha tej dziwnej muzyki i jeszcze na czarno się ubiera, o ja zła, o ja niedobra."Babciu to jest kolczyk". Na tym rozmowa się kończy bo ja już dawno nie słucham. Przestałam mając 16 lat. Bo po co się denerwować.

Było źle, teraz będzie gorzej.Wszelacy wykładowcy żyją w jakimś dziwnym przekonaniu,że my nic w te święta nie robimy, siedzimy na dupach i oglądamy seriale. Jest to dla nich doskonały pretekst żeby dać jeszcze więcej zadań do zrobienia, ogłosić więcej kolokwiów i zaliczeń."ale pani święta"..."ale przed świętami macie czwartek piątek i sobotę  wolną'. Jeśli wcześniej siedziałam na kanapie zła, to teraz siedzę na kanapie zła i zestresowana.

Na szczęście nadchodzi ten wspaniały dzień powrotu. Robi się trochę smutno, trochę lżej. Trochę chce się zostać, ale wiem,że parę dni dłużej i ja też zaczęłabym się kłócić z każdym mieszkańcem domu. Bo z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu









WARNING!

Tekst wypełniony cynizmem i sarkazmem. Nie brać wszystkiego na serio, szczególnie swoistego "hejtu" na rodzinę. To moi nieogarnięci ludzi i ich kocham. Więc prosze nie wynosić jakiś błędnych wniosków.







poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Prawdziwa historia oparta na fałszu

Prawdziwa historia oparta na fałszu
 

   Dziś będzie inaczej, dzisiaj będzie poważnie, dzisiaj nie będę ironizować... za bardzo.
Znacie tą sytuację gdy ty i druga osoba opisujecie pewną sytuację, i wychodzą dwie totalnie różne wersje. I wiecie to, oświecę was, obie nie są prawdziwe, bo obie opierają się na emocjach i odczuciach drugiej osoby, bo każdy z nas ma rację. Tylko któraś strona ma zawsze jej mniej, czemu zazwyczaj ze względów kulturowych czy zasad. Lecz nie o tym, miałam przyjaciółkę i niech tyle wam wystarczy na jej temat, już w trakcie naszej znajomości zaczęły ją dopadać dziwne myśli, nie , nie samobójcze. Chciała imprezować, pić ,ćpać itp itd, i nawet nie chodziło o fakt akceptacji, laska się chciała zwyczajnie wyszaleć. Nasz kontakt się powoli urywał, ona mnie nie słuchała ,żeby się ogarnąć ,a ja nie mogłam na to patrzeć, szala goryczy się przelała. I mimo przeprosin nie gadamy.
   To słowem wstępu bo nie chce pisać o tym co działo się między nami czy oceniać jej postepowania bo nie jestem od tego. Chce pogadać o czymś innym. Ostatnio odkryłam ,że dziewczyna pisze i robi to całkiem dobrze. Jakie jednak było moje zdziwienie,że opisuje swoje życie.Mimo zdolności literackich i ciekawego pióra przeraziło mnie parę rzeczy. PO pierwsze wymienianie miejsc i osób z imienia i pseudonimu. W połączeniu z tym,że dodawane wpisy są dość w charakterystycznej tematyce... ciekawie by nie było , jakby któregoś dziewczyna się do tego dobrała.Myślałam,co tam fikcja literacka.... I nagle nagle się dowiaduje,że nie że chuja ,że tak jest bo o tym wszyscy w mieście już mówią.
  To też nie jest najgorsze, dziewczyna jest zgubiona,piwo za piwem, narkotyki, cięcie. I co i co , cóż to ,że ludzie to debile.Na pewno część z was kojarzy jak działa wattpad, ludzie piszą inni komentują.
I myślałam,że znajdzie się ktoś mądry, kto może nie zgłosi do moderatora, bo do chuja pana dane wrażliwe koleżanka udostępnia, ale może chociaż napiszę,że dziewczyna ma problem i on jakoś to pociągnie. Wyszukiwałam komentarza z serii masz problem to napisz do mnie. NIC , ni literki. Za to pochwały pisania, które akurat jest dobre, i tego jak fajnie się czyta książki o ćpaniu. TA fajnie , póki jest happy end, a nie oszukujmy się w to powątpiewam w tej sytuacji. Dlaczego ludzie jarają się tym,że dziewczyna chce się zabić. Czemu oglądając "Salę samobójców" na żywo nie chcemy pomóc tylko jaramy się staczającym człowiekiem. Dlaczego tak łatwo zrobić karierę na tym,że umieramy.
   Nie chciałam a czuje się tak jakbym pisała nagle dla emo nastolatków. Sama myślę o tym czy może gdybym nie zerwała kontaktu, to może inaczej by się potoczyło, może nie weszłaby w to towarzystwo, może to wszystko potoczyłoby się inaczej.
   Jeśli istnieje ktoś kto chciałby przeczytać słowa zagubionej dziewczyny mogę postarać mu się wysłać linka, ja już raczej nie pomogę , ale może komuś się uda. Ze mną niestety nie chce mieć już kontaktu.Wtedy prosiłabym jednak o nieujawnianie informacji źródła.

Zostawiam was z umierającym sumieniem i tą piosenką




czwartek, 23 marca 2017

Gdzie kino nie może , tam teatr pośle.

Gdzie kino nie może , tam teatr pośle.
  Dzień zaczyna się normalnie, kawa , śniadanie, szybki makijaż i wio. Haruj niewolnico i to za darmo bo kto w tym kraju zapłaci Ci za studia, a nawet jak już skończył  nikt nie zagwarantuje ci roboty w godnych warunkach.
 
  Ale i tak codziennie wstaje o tej 6, do 6.30 zastanawiam się nad sensem tego wszystkiego, liczę ile razy nie byłam na tym przedmiocie i czy istnieje minimalna szansa na to czy mogę mieć jeszcze jedną nieobecność na tym cholernym przedmiocie. 6.32 patrzę na plan, cholerna mechanika, Trzeba było iść na to prawo, mieć pamięciówkę , a nie bawić się w te technologiczne bzdur. Przynajmniej w McDonaldzie ja będę kierownikiem ,a ten drugi na kasie Małe pocieszenie , 2 zł więcej za godzinę. Tak samo każdego dnia wyklinam sobie,że powinnam wstać od razu gdy zadzwoni budzik , a nie przeglądać facebooka, instagrama, snapchata itp itd... internet zabija czas i emocje. Coś w tym jest , ale trzeba pozostać "cool".
 
  Godzina 8 zaczynamy tyradę wesołości, oczywiście gdy wykładowca zarzuci sucharem to się śmiejemy. jakoś zdać przecież trzeba.O godzinę 10 zaczynam się zastawiać co ja do cholery robię z tym życiem i czemu nie poszłam do technikum. 16 koniec nareszcie, stan ducha. 6 petów, 1 energetyk jakaś sałatka i litr wody w pęcherzu.16 jest godziną gdzie zdaje sobie sprawę,że lubię ten kierunek, że ma przyszłość, że przydam się społeczeństwu... Do czasu, bo potem wykładowca utożsamia,że i tak nie ma roboty dla ludzi z naszym wykształceniem. Tekst niczym z "Kiepskich", panie Ferdku jak żyć?!

  Czy oni ich na tych zajęciach z serii " jak wykładać" poświęcają specjalnie dwie godziny,żeby nauczyć jak zabić wiarę w siebie w studencie????
 
  Wybawienie znajomi, przyjaciele, alkohol impreza, a może by się tak odchamić i iść do kina. To idę wydaje to 14 zł na bilet, popcorn bo przecież depresję typowego studenta trzeba zajść , no i kto by się oparł temu cudownemu zapachowi świeżego popcornu.I jest fajnie i jest super na jakieś 1 z 5 przypadków. Mało, a może dużo. W każdym razie zaczynają się coraz częściej pojawiać odgrzewane kluchy. Z filmów robią się nam tasiemce. no bo przecież trzeba zarobić póki modne, nie mówiąc o re-masterach. Nie no serio, czekam aż ktoś wpadnie na pomysł nakręcenia nowego Kevina samego w Sosnowcu. I tu z nową opcją, czy raczej całkowicie odnowioną skłania się ku nam teatr. Nie musimy przecież chodzić na kolejnego "Romea i Julię" , czy tez "Hamleta". Może was to zadziwi , ale można znaleźć szeroką paletę komedii i ekstrawagancji.Rodzice cały życie opowiadali wam o powadze poetów, ich wielkości... no bo przecież "Mickiewicz wielki poetą był".Nic bardziej mylnego, większość ćpała, piła i robiła inne niegodne pochwały rzeczy, ale czas im wybaczył.Kto wie, oby nie, może za parę lat "Zmierzch" zostanie nowym eposem. Lubisz musicale? Teatr muzyczny stoi otworem, kochasz Disneya, poszukaj wystawianych wersji dla tych starszych.
 
  Nie zatrzymuj się na pozorze , posępnego budynku.Obrazu wpajanego nam przez nauczycieli od przedszkola. Tutaj też można się bawić. Nie tylko starzy ludzie lubią czasem się odchamić, kultura stara się rozwijać razem z czasem więc odchodzi od klasycznego wizerunku dzieła. Stara się być coraz bardziej dorosła, zmuszająca do zastanowienia.
 
  Nie chce by ktoś uznał,że szkaluje tutaj kino i wynoszę teatr na piedestał. Zdarzają się filmy złe, tak samo jak sztuki, ale możemy znaleźć również ukryte perełki. Każdy z nas musi dorosnąć do etapu gdzie z dzieła na ekranie przeniesie się do świata żywych ludzi.



niedziela, 12 marca 2017

za kulisami pogo

za kulisami pogo
         

     Wchodzisz do klubu, sala pełna ludzi , pchają się , piją i bawią. Na scenie gra zespół, słowa piosenki dla normalnego człowieka .. no powiedzmy sobie szczerze ,że "normalni" ludzie w ogóle nie są w stanie oddzielić słów od siebie. Czy jak często mówią zrozumieć tych wrzasków. Koncert metalowy jest chyba jedyną sytuacją gdzie sapach potu zmieszany z piwem mi nie przeszkadza, do czasu aż zespółzejdzie ze sceny, wtedy zaczynam zdawać sobie sprawę gdzie tak na prawdę jestem.
  Idziesz przez gąszcz ludzi,wszyscy się pchają do przodu , chcą być jak najbliżej sceny. Nigdy nie przestanie mnei zadziwiać to ,że ci najwyżsi pchają się do przodu, Potem tym niższym, w tym mnie , pozostaje szukania dziur między głowami czy pachami zgromadzonych żeby cokolwiek zobaczyć.
  Nie o tym jednak, bo wszystko to jestem w stanie zrozumieć, tak samo jak fangirlsowanie do wykonawców, chociaż tutaj zawsze będzie mi żal basistów , którzy są pomijani w 80% wypadków. Laski spróbujcie sobie posłuchać jakiejkolwiek piosenki bez basu, zdacie sobie sprawę ile to zmienia.
I uwierzcie to jak głośno krzyczycie nie sprawi,że wokalista za was wyjdzie.-_-
  Wciąż jednak odbiegam od tematu. Idzie człowiek w tłum daje się porwać i jak często bywa pogo. I jest fajnie i jest zabawa do czasu. Do czasu jak jeden z drugim Januszem metalu nie uzna,że skoro teraz jest pogo, że skoro jest ściana śmierci to... czemu by komuś nie jibnąć. No i się zaczyna. Cholera wie skąd , bo przecież przed chwila było fajnie. A potem jedyne prawdziwe radio gada jacy to metale agresywni bo jeden na tysiąc uznał ,że komuś pierdzielenie. A czemu? Nwm dla zabawy , dla przekonania. W każdej subkulturze się takich paru znajdzie. A potem mamy  w radiu i w tv jaki to Woodstock zły, metale niedobrzy, a Owsiak kradnie. I masz babo placek bo polska cebula zaczyna się kłócić. Bo było za spokojnie.Bo nie ma problemów na tym świecie.
  A wszystko przez Janusza w glanach , co się zachować nie umie. Janusz często jest po 40 i śmierdzi piwskiem, szuka zaczepki, przeżywa drugą młodość. Jest na każdym koncercie w mieście, nie dlatego,że lubi muzykę ale po to ,żeby pokazać jaki on męski.
   Panie Januszu spokojnie, u facetów teraz nie liczy się męskość tylko łuk brwiowy i dobrze podcięta grzywka. Więc możne czas zamienić piwo i glany na salon kosmetyczny ?


piątek, 3 marca 2017

Kawai potato leniwy słoń

Kawai potato leniwy słoń


   Nadeszła taka pora roku ,że zewsząd słychać sygnały nadchodzącego lata. Kwiaty, lżejsze ubrania, promienie słońca, zbliżająca się sesja i otwieranie ogródków w pubach.
  Oraz ta gorsza strona mocy, zdjęcia niedoścignionych nigdy ideałów kobiecego piękna.Wszystko idealne, piękne i oczywiście niewinne. Na zdjęciach. Na tym się kończy bo gdy rozejrzymy się po świecie to możemy zauważyć ,że najchudsza dziewczyna ma garbaty nos, kobieta o pięknych nogach posiada boczki, a ten nasz ideał ma na swojej twarzy gładź pod którą skrywa niedoskonałości.
  Jakim więc cudem ja, największy kanapowy leń tego świata ruszył dupę na siłownie. Największy motyw decyzji - promocja na kartę członkowską. Bo skoro jako student mam zniżkę , to czemu by nie skorzystać. No i zobaczymy jak to będzie, może w tym roku uda mi się odmienić swoje życie, i z typowej Grażyny przeistoczę się w coś bardziej majestatycznego.
  Mam nadzieję ,że tym razem początek mojego zdrowego trybu życia nie zakończy się , po raz kolejny, skręconą kostką czy grypą. Zawsze przez takie sytuacje szybko rezygnowałam z raz podjętego celu.
  Co jednak najważniejsze dieta. Nie będę się tu rozpisywać nad nią bo żadnej swojej nie mam, zwyczajnie dietetyk mi pomaga wszystko układać, bo w końcu on się na tym zna , a ja nie mam ochoty sobie sama zaszkodzić. Co ważniejsze wsparcie innych; ponoć partner ma zawsze wspierać. Nie ma tak dobrze, w momencie gdy ja odliczam godziny między posiłkami i podjadam swoją cudowną pełną witamin zupę, on wchodzi ze swoimi pachnącymi tostami. Wracasz późno do domu i chciałbyś coś zjeść? Nie ma tak dobrze przecież ostatni posiłek 2 godziny przed snem, a na początku nie można sobie przecież pobłażać. A co na to facet,jajko na twardo bo on przecież na żadnej diecie nie jest. Myślisz,że będzie ci brakować cukru ? Zapomnij o słodyczach, najgorsze uczucie następuje gdy w drodze na uczelnie mijasz 5 piekarnie z rzędu o godzinie 7 rano.Zapach chleba nigdy nie był tak kuszący.
  Co śmieszne, ludzie mają rację. Niestety muszę to przyznać po tygodniu, da się żyć bez cukru,co śmieszniejsze; przestałam się czuć zmęczona i wstawanie o 6 nie jest takim wyzwaniem, nawet w dni wolne automatycznie budzę się sama zamiast przesiadywać w łóżku do późna.
  Nie chce brzmieć jak kolejna tumblr girl promująca zdrowe żywienie, w końcu in pizza we trust.
Jest w tym coś jednak, taki detoksyjny tydzień czy nawet dwa potrafi dużo poprawić w metabolizmie, A nic się nie stanie jak sobie potem zjemy tą pizzę, czy odpuścimy zdrowe jedzenie na 1 dzień. Następnego dnia przecież można wrócić do szarej bez-cukrowej rzeczywistości.



poniedziałek, 27 lutego 2017

Miało być dobrze ...

Miało być dobrze ...
 

   Bo jak zwykle z nadejściem nowego roku się nie udało, chciałam jeść zdrowiej, nie wyszło, a weź tu nie pij, jak co drugie zdanie to "pij kurde" albo " ze mną się nie napijesz". I wiem co zaraz powiecie ,że asertywność,że tyle razy w szkole mówili. Owszem mówili, ale do cholery od czegoś jest czas wolny na studiach,żeby się napić, a na tyle umiem dobrać sobie znajomych , którzy nawet jak mówią "pij" to potem odprowadza mnie do domu jak nie będę w stanie. Wiec koniec tematu nie poruszamy go już dalej.
  Nagle nadszedł luty , kolejne postanowienia ,że będzie się milszym, ale do cholery jasnej na tym świecie miłym się być nie da. Wystarczy ,że o 6 zbije się szklanka i już pada lawina wyzwisk na tą głupią szklankę i na faceta co nie potrafi się nauczyć układać naczyć tak ,żeby przynajmniej się szafkę dało otworzyć i na twarz wszystko nie leciało. A co dopiero ludzie. Mieszkam w bloku pełnym emerytów, nic w sumie do nich nie mam, paru nawet jest okey, odpowiadają jak się człowiek wita, są głusi jak pień więc oglądanie tv po 22 im nie przeszkadza itp. I byłoby by fajnie jakby każdy taki był. Nie wbrew pozorom nie są najgorsi emeryci. Najgorsi potrafią być ludzie ok 4-/50 rok życia. Sytuacja sprzed paru dni. Nie pamiętam jaki to był dzień ,więc załóżmy ,że środa. A więc środa, godzina 10. Wstaje bo przecież zaczął się nowy semestr wypada się pokazać na wykładzie, bo jeszcze obecność typ sprawdzi.Zbieram się bieganina po mieszkaniu, gdzie chleb, gdzie rajstopy,a gdzie but, o boże trzeba jeszcze sobie twarz naprawić, bo przecież nie wyjdę do ludzi z tym co mi natura dała, a dała za dużo tam gdzie nie powinna i za mało tam gdzie tego potrzeba. Gotowa wychodzę, jestem na parterze i nagle drzwi otwiera typowy Janusz w żółtym pewnie kiedyś białym podkoszulku, Zza framugi widzę jedynie jego łysiejącą już łepetynę , brzuch piwny i w sumie to tyle, ale wciąż żyje przekonaniem,że pewnie na dole miał slipy z dziurami i słowiańskie połączenie kubotów ze skarpetami. I owy pan przedział wiekowy ok 45 lat, ale sądząc po trybie życia jaki prowadzi równie dobrze może mieć 34 i zniszczony organizm, owy sąsiad z pretensjami , że jest rano ,a ja tupie. Rano ... we wtorek.. o 10.
I masz być miły dla takiego. Nie nie da się, ale próbujesz i odpowiadasz ,że cisza nocna jest do 6 rano. Dostajesz za to drzwiami w nos i masą przekleństw do Grażyny , jaka ta młodzież nie wychowana. Taaa młodzież. I może powinnam się nie przejmować, może olać bo bufony są wszędzie.Lecz nie , moja psychika mi na to nie pozwala i resztę dnia myślę jedynie jak mogłam mu odpyskować, co odpowiedzieć i jak zareagować gdy go zobaczę. Resztę dnia oczywiście siedzę wkurzona i odbija się to na każdy kto mnie otacza. Oczywiście,że nie powinnam, oczywiście,że tak nie wolno,ale moja porąbana psychika jest tak zbudowana i wiele już z tym nie zrobię.
  Czy warto nie, czy warto wgl się tak irytować , może gdyby to było jednokrotne, to można uznać ,że druga osoba ma zły dzień.Jednak nie gdy dzieje się to , któryś raz z rzędu. I najgorsze,że trzeba olać i iść dalej.A sąsiad nwm może ma kompleksy i dlatego się tak zachowuje. Zostańmy przy tej wersji ,żeby się nie zagłębiać.
  Boże miało być o zmianach w życiu , a skończyło się na wylaniu mojej irytacji. Czy żałuje? Nie teraz gdy to wyrzuciłam z siebie czuje się lżejsza o jeden problem w życiu. I co i nic,życie się toczy dalej, a za tydzień pewnie usłyszę,że czuł jak obiad robię i żeby okna nie otwierała jak gotuje.Ten typ tak ma i nic z tym nie zrobię.
  Mimo,że bym chciała się bronić, odpyskować, chce też mieć gdzie mieszkać, więc może kiedyś jak będę się wyprowadzać.
  Obiecuję następnym razem być bardziej optymistycznym i nie cisnąć ludzi tak bardzo!

Copyright © 2016 by blondmadness , Blogger